"Gość" opublikował(a):


  • Wpis w kategorii Opowiadania FavoriteLoadingDodaj do listy ulubionych

    Czy można się zmienić ? Niebieskie, podpuchnięte oczy, długo wpatrywały się w swoje odbicie w lustrze. Rozmazany tusz, świadczył o przepłakanej nocy, ale nie chciała o tym myśleć. Niedbale wstała z krzesełka, znów chwiejąc się na nogach. Gdzie jest moja działka? gorączkowo przeszukiwała pokój, mając nadzieje, że jeszcze cos zostało w górnej półce starych, zaniedbanych mebli. Kątem oka dostrzegła mężczyznę. Chłopak leżał rozebrany na pogniecionej pościeli i zaciekawieniem patrzył na dziewczynę. – Górna pólka po lewej – odezwał się, śmiejąc się z dziewczyny. Niemal rzuciła się w stronę półki, uderzając przy tym w krzesło, które jeszcze wczoraj przewrócili podczas stosunku. – Widzimy się jutro? – zapytał, powoli zakładając na siebie przepocone ubranie. – Nie wiem. Jutro zostaje u taty – odpowiedziała znudzonym głosem. – To może po południu? – zapytał a w jego oczach zobaczyła iskry nadziei. – Nie wiem. Ja. ja chcę z tym skończyć – wyszeptała tak cicho, jakby bała się jego reakcji. – Skończyć mówisz? – zadrwił, chyba sam nie wierząc w to, co powiedziała. – Z czym chcesz skończyć? z naszym seksem, czy z prochami? – zapytał, czule dotykając jej policzka. Jej głos zadrżał. Chciała mu odpowiedzieć, ale nie potrafiła. Czuła się jak zahipnotyzowana. Był jej uzależnieniem. Był dla niej wszystkim. – Nie wiem. Postaram się – powiedziała chłodnym głosem, zła sama na siebie, że ponownie nie potrafiła mu odmówić. – Dobrze o czternastej w parku. Załatw coś – szepnęła i ubierając się w pośpiechu wybiegła z mieszkania. Zatrzasnęła za sobą drzwi. Chciała z tym skończyć, ale zdawała sobie sprawę, że było to dla niej nie

  • Wpis w kategorii Wiersze FavoriteLoadingDodaj do listy ulubionych

    Miś Naśmiewaczek
    Miś Pyzaczek Naśmiewaczek
    robił głupie żarty z kaczek.
    Przedrzeźniał i drwił,
    Przeganiał je ile sił.
    Raz pewnego poranka
    spotkał na łące baranka.
    Gadał mu same głupoty,
    Nie szczędząc mu psoty.
    Baranek rozłościł się srodze,
    Powalił misia na drodze.
    Obolały miś uszedł do lasu,
    Na głupie żarty nie ma czasu.

  • Wpis w kategorii Wiersze FavoriteLoadingDodaj do listy ulubionych

    DO PANA ADMINISTRATORA
    Nie widzę innej możliwości napisania do Pana,więc proszę o uzupełnienie nazwy autora Opowiadania o Orle. Autorem jest Jerzy Antoni z Pomorza.Dziękuje.

  • Wpis w kategorii Opowiadania FavoriteLoadingDodaj do listy ulubionych

    Opowieść o Orle. Stary orzeł siedział na skale. Miał posępną minę. Martwił się nieboraczek, że zdrowie już nie dopisuje, że nie może swobodnie latać, bo to tu coś strzyka, to tam coś boli. Siedział więc na grani i wzdychał: – Co ja pocznę? Wieść o bolączkach orła szybko się rozniosła. Pierwszy odwiedził go sęp. Postał nad nim, głową pokiwał i rzekł: – Nie martw się bracie, przyjdź do mnie, ja cię uraczę. Dam ci eliksir, który sprawi, że poczujesz się młodo. Za jego też sprawą będziesz mógł stać się kim zechcesz: myszką, kotkiem, słowikiem. Zorganizuję dla ciebie odpowiednie towarzystwo. Orzeł zamyślił się. Przed oczami stanęły mu żona i dzieci. Czy ucieszą się z takiej przemiany? – Żal mi mojej rodziny – przyznał orzeł. – Nie martw się. U nas jest lepiej niż w rodzinie. Zobaczysz – powiedział sęp. – Zastanowię się – odparł orzeł i tak dalej siedział sobie, i dumał. Jako druga przyszła do niego hiena i rzekła: – Nie mogę na ciebie patrzeć, niby jesteś taki postawny, ale jakoś bez werwy. Dam ci eliksir, który sprawi, że dostaniesz bakcyla wolności; będziesz mógł robić czego zapragniesz i zaprzyjaźnisz się z wieloma moimi współziomkami. Musisz jednak pamiętać o naszym kodeksie. Kodeks, to coś takiego, co wygładza relacje. Ale co ja ci będę zawracała głowę takimi nudnymi sprawami. Zastanów się! – Dobrze, zastanowię się – odparł orzeł. Nie było mu jednak spieszno do podejmowania decyzji. Długo też nie odpowiadał parze zwierząt. Rzekł sęp do hieny: – Nie rozumiem go, nie chce lepiej żyć? – No właśnie, dziwne – odparła hiena. -

  • Wpis w kategorii Opowiadania FavoriteLoadingDodaj do listy ulubionych

    Pewnego ciepłego i słonecznego popołudnia, dwóch rozleniwionych policjantów przechadzało się po dobrze sobie znanym rewirze. Chodzili bocznymi uliczkami z nadzieją, że uda im się zauważyć jakieś wykroczenie ze strony miejscowych rzezimieszków, dzięki czemu mogliby nie tylko zabić bardzo dłużący im się czas, ale i poprawić swoje osiągnięcia w oczach przełożonych. Kiedy powolnym krokiem dotarli do końca wąskiej, biegnącej w dół uliczki, która tylko z lewej strony posiadała chodnik, gdyż prawy jej brzeg stykał się bezpośrednio z ogrodzeniem oddzielającym ją od terenu osiedlowego gimnazjum, stróże prawa skręcili w prawo. Przemieszczali się teraz wzdłuż drugiego boku prostokąta tworzącego szkolną placówkę. Teren gimnazjum na pierwszy rzut oka wydawał się opustoszały, jako że dzieci skończyły już lekcje. Mężczyźni, przemierzając w milczeniu kolejne metry, usłyszeli dochodzący z oddali znajomy hałas, na który składały się wesołe krzyki miejscowej młodzieży oraz muzyka puszczona najprawdopodobniej z przenośnych głośników. Brnąc wzdłuż budynku sali gimnastycznej, która oddzielona była od reszty szkoły przez niewielkie boisko, policjanci z każdym krokiem coraz wyraźniej słyszeli odgłosy odbywającej się imprezy. Z ust bawiących się młodzieńców wychwytywali niemal same – rzucane roześmianymi głosami – wulgaryzmy. – Dawaj, Franek, przejdziemy się przez boisko – powiedział starszy z policjantów, mężczyzna o bujnej czuprynie i krzaczastych wąsach. A na chuj?! – odrzekł jego młodszy, łysy kolega. – Przecież i tak ich nie dorwiemy. Nie raz już próbowaliśmy i wiesz, jak się to zawsze kończy. – Wiem, wiem – rzekł przeciągle wąsaty policjant. – Ale masz coś lepszego do roboty? Jeszcze ponad godzinę musimy tu łazić, więc ich postraszymy, tak dla zabawy – uśmiechnął się pod bujnym wąsem. – Aaa,

  • Wpis w kategorii Opowiadania FavoriteLoadingDodaj do listy ulubionych

    AU-alternatywna rzeczywistość, żadna z niżej opisanych sytuacji nie miała miejsca i jest wytworem wyobraźni autorki. Przepraszam z błędy ortograficzne, stylistyczne, interpunkcyjne – pisałam to późno i na kolanie, bo napadła mnie wena. Pogoda w Krakowie była fatalna. Dwudziestoletni chłopak siedział samotnie w swoim małym mieszkaniu na obrzeżach miasta, co chwilę upijając małe łyczki gorącego napoju, który zaparzył kilka chwil temu. Usiadł przy oknie i zamyślonym, pustym oraz pozbawionym jakichkolwiek emocji spojrzeniem wpatrywał się w rozbijające się o szybke krople deszczu. Z powodu nudy postanowił włączyć swojego laptopa i pozwolić się poznać osobie w internecie, czego nie miał w zwyczaju. Prawdą było, że codziennie dostawał tysiące wiadomości od pięknych dziewczyn, które zrobiłyby wszystko, by móc przeprowadzić z nim chociaż krótką konwesacje na czacie, jednak on chciał poznać osobę w jakiś inny sposób. Chciał poczuć w tym szczyptę tajemnicy. To nie było podobne do niego. Wystukał na klawiaturze adres strony internetowej i już po paru sekundach łączył się z nieznajomym na Omegle. Takie strony nie należały do często odwiedzanych przez Maksa, nie podniecał go widok co drugiej onanizującej się osoby, dlatego wybrał opcje „Text”. You: Cześć Stranger: Hej You: Opowiedz mi coś o sobie Stranger: Nie chcesz wiedzieć zbyt dużo? You: Nie uważam, żeby świadomość z kim piszę to było „za dużo” ;) Stranger: Hmmm… No OK ;D Mam na imię Dawid, mam 17lat, mieszkam w Gorzowie Wielkopolskim. Co do zainteresowań to trochę śpiewam, pogrywam na gitarze i prowadzę blogi. Teraz Ty. Serce dwudziestolatka zabiło trzy razy szybciej, a w jego głowie rodziło się coraz to nowsze pytanie, na które nie znał

  • Wpis w kategorii Opowiadania FavoriteLoadingDodaj do listy ulubionych

    Od piętnastu minut stała na przystanku autobusowym pod szkołą czekając na niego. Było zimno i zaczynał padać deszcz. To było do niego nie podobne… nigdy się nie spóźniał. A jeśli nawet to pisał SMS-a lub dzwonił… Czy coś się stało? Może powinna do niego zadzwonić? Cholera. Jak na złość rozładował jej się telefon… Stała tak zziębnięta, gapiąc się na przejeżdżające kolorowe samochody. Jeszcze tylko pięć minut i idę myślała. Z zamyślenia wyrwał ją jego głos… A więc nareszcie jest. Objął ją w tali i powitał pocałunkiem. – Heej śliczna… – Maciek! W końcu jesteś… Bałam się, żę coś się stało… i… – Przepraszam, miałem zadzwonić, ale rozładował mi się telefon… Musiałem zawieść Antka do szpitala…- głos Maćka się załamał. Dostrzegła smutek w jego oczach. – Antka ?! O Boże… Co się stało?! – zapytała z przerażeniem Antek był ich najlepszym przyjacielem. Oboje byli z nim bardzo zżyci. To dzięki niemu byli razem. – On… pobił się z Rafałem… wiesz tym całym „chłopakiem” Sylwii… On… dalej ją kocha…i nie może o niej zapomnieć… Nie może patrzeć na to jak Rafał ją traktuje… Dzisiaj uderzył ją bo nie chciała wyjść na dyskotekę z jego kumplami… Ona wie co by się działo na takiej dyskotece… Akurat przechodziłem z Antkiem i zobaczyliśmy jak on traktuje Sylwie…noo i Antek nie wytrzymał… Ja.. próbowałem go powstrzymać, ale noo nie dałem rady… i…- Maciek opowiadał o wydarzeniach, które miały miejsce rano przed szkołą – O Boże… Co mu jest ? – Ma złamany bark, urazy głowy i jest cały poobijany, a do tego nie odzyskał jeszcze przytomności…

  • Wpis w kategorii Wiersze FavoriteLoadingDodaj do listy ulubionych

    W biedzie i chorobie
    W biedzie i chorobie na dobre i złe
    na zawsze tylko ty
    najmocniej kocham cie
    nigdy cie nie zostawię
    i nie opuszczę moja najdroższa

  • Wpis w kategorii Wiersze FavoriteLoadingDodaj do listy ulubionych

    najpiękniejszy dzień
    W naszym całym życiu są dobre
    i złe życia dni,jednak kiedy
    policzysz wszystkich złych
    momentów chwilę
    stwierdzisz z przerażeniem
    AŻ TYLE!!!
    Ale nie martw się na zapas
    bo są w roku tak piękne dni
    że w tym dniu będziesz liczyć
    się tylko ty.
    Więc nie marnuj w ten dzień
    niczego, po prostu idź z bukietem
    kwiatów dla niej lub dla niego.
    A kiedy już obok siebie staniecie
    powiedzcie sobie najważniejsze
    zdania te:
    kocham cię mój kochanya
    będę z tobą zawsze i wszędzie
    na dobre i na złe i obiecuje że
    zawsze będę kochać cię

  • Wpis w kategorii Wiersze FavoriteLoadingDodaj do listy ulubionych

    najpiękniejszy dzień
    W naszym całym życiu są dobre
    i złe życia dni,jednak kiedy
    policzysz wszystkich złych
    momentów chwilę
    stwierdzisz z przerażeniem
    AŻ TYLE!!!
    Ale nie martw się na zapas
    bo są w roku tak piękne dni
    że w tym dniu będziesz liczyć
    się tylko ty.
    Więc nie marnuj w ten dzień
    niczego, po prostu idź z bukietem
    kwiatów dla niej lub dla niego.
    A kiedy już obok siebie staniecie
    powiedzcie sobie najważniejsze
    zdania te:
    kocham cię mój kochany-a
    będę z tobą zawsze i wszędzie
    na dobre i na złe i obiecuje że
    zawsze będę kochać cię
    czy ci się to podoba czy nie.