Dodane przez: w kategorii Opowiadania FavoriteLoadingDodaj do listy ulubionych

  • Facebook
  • Twitter
  • Google
  • Wykop
  • Gwar
  • email
  • RSS
  • PDF

Od piętnastu minut stała na przystanku autobusowym pod szkołą czekając na niego. Było zimno i zaczynał padać deszcz. To było do niego nie podobne… nigdy się nie spóźniał. A jeśli nawet to pisał SMS-a lub dzwonił… Czy coś się stało? Może powinna do niego zadzwonić? Cholera. Jak na złość rozładował jej się telefon… Stała tak zziębnięta, gapiąc się na przejeżdżające kolorowe samochody. Jeszcze tylko pięć minut i idę myślała. Z zamyślenia wyrwał ją jego głos… A więc nareszcie jest. Objął ją w tali i powitał pocałunkiem.
- Heej śliczna…
- Maciek! W końcu jesteś… Bałam się, żę coś się stało… i…
- Przepraszam, miałem zadzwonić, ale rozładował mi się telefon… Musiałem zawieść Antka do szpitala…- głos Maćka się załamał. Dostrzegła smutek w jego oczach.
- Antka ?! O Boże… Co się stało?! – zapytała z przerażeniem
Antek był ich najlepszym przyjacielem. Oboje byli z nim bardzo zżyci. To dzięki niemu byli razem.
- On… pobił się z Rafałem… wiesz tym całym „chłopakiem” Sylwii… On… dalej ją kocha…i nie może o niej zapomnieć… Nie może patrzeć na to jak Rafał ją traktuje… Dzisiaj uderzył ją bo nie chciała wyjść na dyskotekę z jego kumplami… Ona wie co by się działo na takiej dyskotece… Akurat przechodziłem z Antkiem i zobaczyliśmy jak on traktuje Sylwie…noo i Antek nie wytrzymał… Ja.. próbowałem go powstrzymać, ale noo nie dałem rady… i…- Maciek opowiadał o wydarzeniach, które miały miejsce rano przed szkołą
- O Boże… Co mu jest ?
- Ma złamany bark, urazy głowy i jest cały poobijany, a do tego nie odzyskał jeszcze przytomności… Sylwia z nim jest…
- Myślisz… że powinnam porozmawiać z Sylwią…? że może jakoś ją przekonać do tego aby zrobiła coś z tym całym Rafałem…? przecież ona nie powinna z nim być ! On jeszcze jej coś zrobi… -dziewczyna bardzo się przejęła
Kochała swoją przyjaciółkę Sylwie jak siostrę. Były bardzo zżyte i maiły ze sobą dobry kontakt. Ale odkąd przyjaciółka zaczęła spotykać się z Rafałem ich kontakty jakoś się zamazały. Teraz zdała sobie sprawę, że nie może jej stracić…
- Taak… Kama… Myślę, że to by nie zaszkodziło…- odpowiedział chłopak i przytulił ją mocniej do siebie…
- Może pojedziemy do domu Rafała… Damy znać jego rodzicom… i może zawieziemy mu jakieś rzeczy…- oceniła sprawę Kama
- Jego rodzice już wiedzą… ale z tymi rzeczami to dobry pomysł… Ahh… Kama jak dobrze, że Cię mam…
Dziewczyna nic nie odpowiedziała. Uśmiechnęła się słodko. I podając rękę Maćkowi poszła w stronę jego samochodu.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Gdy weszli do sali zobaczyli Antka nadal nieprzytomnego z posiniaczoną twarzą.Sylwia stała tyłem do wejścia gapiąc się za okno.
- Nie odzyskał jeszcze przytomności- powiedziała gdy zorientowała się, że weszli
Kama zobaczyła, że przyjaciółka w oczach ma łzy. Podeszła do niej i zarzuciła ręce na jej szyję.
-Sylwia… nie płacz… wszystko będzie dobrze… On wyzdrowieje… – szeptała, głaszcząc przyjaciółkę po długich, czarnych włosach
- A, że tak zapytam… Co z tym kundlem Rafałkiem? – cedząc przez zęby słowa zapytał Maciek- zdaje się, że on też nieźle oberwał…
- Oberwał… ale nie aż tak jak Antek- z oczu Sylwii znowu popłynęły łzy- nie wiem gdzie jest, co mu jest… i szczerze mówiąc nic mnie to nie odchodzi…
- I bardzo dobrze- odparł Maciek
- Maciek… dziękuję Ci, że go tu przywiozłeś tak szybko… dziękuję, że się nim zająłeś… Dziękuję, że tu jesteście…
- Sylwia przestań… przecież to mój przyjaciel… Przecież nie mógłbym go tak zostawić…
Kama słuchając tak ich rozmowy przyglądała się przyjaciółce. Sylwia miała oczy podkrążone od płaczu… trochę rozwiane włosy… a poza tym wyglądała dobrze. Nie licząc kilku sińców na jej ręce.
- Sylwia… Czy to Ci to zrobił…? Dlaczego z nim jesteś… Przecież on nie może ! – Kama mówiła do Sylwii -trzymając ją za posiniaczoną rękę
- Tak… Nie wiem… Boże Kama… dlaczego to wszystko jest takie trudne… dlaczego takie okrutne…- łkała Sylwia oparta o ramię Kamy
- Co… tu… się dzieje? Dlaczego… macie… takie… grobowe miny? Przecież jeszcze… żyję… Chyba… – usłyszeli za sobą cichy głos Antka.
A więc Antek się obudził.
- Stary…! Jak dobrze, że się obudziłeś… – Mówił uradowany Maciek
-Cyba nie jest z tobą aż tak źle… nadal masz to swoje słynne poczucie humoru… – zażartowała Kama
- Jasne, że nie… mógłbym teraz wstać i iść… hmm… o np. na bal… – cichym głosem mówił Antek
- No to będziesz musiał jeszcze troszeczkę poczekać- zgasiła jego entuzjazm Kama.
Mimo,iż Antek starał się stwarzać pozory dobrego samopoczucia wszyscy wiedzieli, że jest inaczej. Widzieli, że jest bardzo słaby i mówienie bardzo go męczy. Stojąca w oddali Sylwia w końcu podeszła do Antka. Wzięła go za rękę i drżącym głosem powiedziała:
- Boże… Antek… tak się cieszę. Przepraszam, przepraszam… to moja wina…
- To nie jest Twoja wina… no, ale dobrze… skoro już tak chcesz to proszę twoje winy zostały odpuszczone… – odpowiedział cicho Antek z lekkim uśmiechem- ale musisz mi obiecać, że już nigdy… nigdy nie pozwolisz… aby ta gadzina tak Cię traktowała…
- Obiecuję… Ja już nigdy nie będę miała nic wspólnego z tą gadziną… Teraz chcę mieć dużo wspólnego ale z Tobą… – powiedziała Sylwia trzymając go za rękę
Kama i Maciek również trzymając się za ręce opuścili salę aby nie przeszkadzać przyjaciołom.

~ Gość
, 10.0 out of 10 based on 1 rating
VN:F [1.9.10_1130]
Rating: 10.0/10 (1 vote cast)




Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

*